Początki w branży graficznej. Wywiad z Weroniką Motylewską
Weronika nie planowała zostać grafikiem. Zaczęła od ceramiki, potem kartki w Corelu, potem roczny kurs i gdzieś po drodze okazało się, że ilustrowanie książek dla dzieci jest tym, co chce robić na poważnie. Jej historia to dobry przykład tego, jak wyglądają początki w branży graficznej. I właśnie o tym porozmawiałam z Weroniką Motylewską, absolwentką 6. edycji Kursu Projektowania Graficznego.
Na początku powiedz proszę kilka słów o sobie
Kim jesteś i czym się zajmujesz?
Cześć! Nazywam się Weronika Motylewska – jestem ilustratorką bajek dla dzieci, która z pasji i powołania tworzy obrazy pełne humoru i emocji. Niedawno postanowiłam skupić się na rozwijaniu mojej marki osobistej – motylarniart – i wyjść ze swoją sztuką do szerszego grona odbiorców. W wolnym czasie maluję obrazy i szlifuję swój warsztat w sztuce tradycyjnej, od której zaczęła się moja droga. Odkąd pamiętam, chciałam móc uczynić ze swojej pasji dochodową pracę – być artystką na pełen etat.
Jak wyglądały Twoje początki w branży graficznej?
Projektowaniem graficznym nie zainteresowałam się od razu. Początkowo trzymałam się sztuki tradycyjnej. Moją pierwszą pracą był staż, w którym wykonywałam rękodzieło – głównie ceramikę. Wspomagałam prowadzenie warsztatów plastycznych dla dzieci. Miałam również pierwsze zetknięcie z Photoshopem – jego archaiczną wersją! Edytowałam w nim katalog herbat i jak na pierwszy raz poszło mi całkiem nieźle. Następnie załapałam się na drugi staż do sklepu internetowego, dla którego projektowałam kartki okolicznościowe w Corelu, w wektorach, czego nigdy wcześniej nie robiłam. Bardzo mi się to spodobało, ponieważ spełniałam się artystycznie i jednocześnie poznawałam aspekty projektowania od strony technicznej. Zdecydowałam się podjąć naukę na rocznym kursie stacjonarnym z grafiki komputerowej, po którym trafiłam na Twój kurs. Nie przestaję rozwijać się w tym obszarze.

Jaki był Twój pierwszy projekt, który wykonałaś?
Pierwszym takim moim „prawdziwym” projektem, który poszedł w świat to była autorska seria kartek okolicznościowych pt. „Zakochane Myszy”. Powstały trzy serie dla wspomnianego wcześniej sklepu internetowego na różne okazje: walentynki, Boże Narodzenie oraz zaproszenia ślubne. Jeśli chodzi o stricte projekty z zakresu grafiki komputerowej, to pierwszymi takimi projektami były od razu wielkoformatowce, nad którymi pracowałam jednocześnie: ścianka reklamowa typu lightbox, składająca się z trzech dużych płyt, które złączone razem miały tworzyć jedną spójną całość, oraz trzy standy fotograficzne z otworami na twarz. Wyzwaniem było zaprojektowanie bajkowych, zwierzęcych postaci tak, aby odpowiadały średniemu wzrostowi osoby dorosłej. Efekty można było podziwiać na targach zabawek Spielwarenmesse w Norymberdze. Stanowią one dumną pozycję w moim portfolio.
Co Cię najbardziej zaskoczyło w pracy grafika – coś, czego się wcześniej nie spodziewałaś?
W pracy grafika najbardziej zaskoczyło mnie to, jak ogromny jest to proces, aby „powołać projekt do życia” i aby był dobry. Wydawać by się mogło, że po otrzymaniu wytycznych siadasz do komputera i robisz, ale tak nie jest. Kryje się za tym często żmudne poszukiwanie inspiracji, robienie ogromnego researchu, badanie rynku etc. Przedstawiamy konkretne idee, stosujemy psychologię kształtu i koloru, wybieramy odpowiednią typografię – w projektowaniu nic nie jest przypadkowe. Każda podjęta decyzja wynika z konkretnych założeń oraz wiedzy i umiejętności projektanta.
W pracy grafika najbardziej zaskoczyło mnie to, jak ogromny jest to proces, aby „powołać projekt do życia” i aby był dobry.
Jakie wyzwania napotkałaś na początku nauki grafiki? Jak sobie z nimi radziłaś?
Największym moim problemem było to, że chciałam umieć i wiedzieć wszystko i od razu. Myślałam, że skoro potrafię rysować i robię to całe życie, to bez problemu ogarnę również grafikę. Szybko zrozumiałam, że ilustrowanie i projektowanie graficzne, pomimo że mają wiele cech wspólnych, to są jednak dwie bardzo różne dziedziny. Sporym wyzwaniem było ogarnięcie programów. Frustrowało mnie, że miałam pomysł i wizję tego, jaki efekt chcę uzyskać, ale nie wiedziałam, jak to zrobić w programie, jakich funkcji użyć i gdzie to się wszystko pochowało w jakich zakładkach. Na początku robiłam wszystko na czuja, nawet szukałam odpowiedzi w wyszukiwarce, kiedy w końcu zdecydowałam się zasięgnąć wiedzy od profesjonalistów.
Czy miałaś moment zwątpienia w trakcie nauki? Co pomogło Ci się nie poddać?
Oczywiście, miałam wiele wątpliwości. Wiedziałam, że jestem w stanie się tego nauczyć, że mam do tego dryg, jednak syndrom oszusta dawał o sobie znać zawsze. Myślałam sobie, po co to robię, jak jest wielu innych lepszych ode mnie, a jednocześnie ci lepsi motywowali mnie, abym dążyła do ich poziomu. Bardzo zniechęcały również błyskawiczny rozwój sztucznej inteligencji, cała kontrowersja z tym związana oraz groźby utraty przez nią pracy. Idę w to jednak, ponieważ nie widzę siebie w innej roli.

Dlaczego zdecydowałaś się na dołączenie do Kursu Projektowania Graficznego od podstaw?
Mój udział w Twoim kursie to była jedna z prób znalezienia konkretnej wiedzy teoretycznej bardziej niż praktycznej, ponieważ z praktyką miałam najwięcej do czynienia. Niestety, miałam duże braki teoretyczne. Twój kurs dawał obietnicę usystematyzowania wiedzy i stworzenia realnego projektu. Do tego krótkie lekcje zachęcały do nauki i sprawiały, że z łatwością znajdowałam na nie czas. Mogłam liczyć na Twój mentoring i wsparcie grupy kursantów — to tak ważne, aby wiedzieć, czy w ogóle dobrze robię. To było coś, czego potrzebowałam!
Mogłam liczyć na Twój mentoring i wsparcie grupy kursantów — tak ważne, aby wiedzieć, czy w ogóle dobrze robię. To było coś, czego potrzebowałam!

Czy miałaś wcześniej doświadczenie związane z grafiką, zanim zapisałaś się na to szkolenie? Czy zaczynałaś zupełnie od zera?
Przed zapisaniem się na Twoje szkolenie, uczęszczałam na roczny kurs grafiki komputerowej, a wcześniej odbyłam staż jako grafik w sklepie internetowym, w którym miałam jednak bardziej ilustratorskie zadania. Można powiedzieć, że nie byłam totalnym żółtodziobem, aczkolwiek dużo brakowało mi do starego wyjadacza. Dużo uczyłam się sama na darmowych programach, natomiast nie miałam dużego pojęcia o identyfikacjach wizualnych, logotypach, księgach znaku i innych zagadnieniach, które były dla mnie totalnie czarną magią.
Czy Kurs Projektowania pomógł Ci wystartować w branży graficznej i Twoim życiu zawodowym?
Kurs Projektowania Graficznego spełnił wszystkie swoje obietnice – zdobyłam cenną wiedzę oraz wykonałam profesjonalny projekt identyfikacji wizualnej i poznałam pełen proces krok po kroku. Zarówno dzięki kursowi, jak i sesjom mentoringowym zbudowałam silne portfolio, które przyciąga potencjalnych pracodawców. Zyskałam poczucie, że jednak się do tego nadaję, i więcej wiary w swoje umiejętności, więc TAK, bardzo mi pomógł!
Zarówno dzięki kursowi, jak i sesjom mentoringowym zbudowałam silne portfolio, które przyciąga potencjalnych pracodawców. Zyskałam poczucie, że jednak się do tego nadaję, i więcej wiary w swoje umiejętności, więc TAK, bardzo mi pomógł!
Który projekt był dla Ciebie największym wyzwaniem i dlaczego?
Myślę, że takim projektem była pierwsza zilustrowana przeze mnie książeczka dla dzieci. Pierwszy raz poprowadziłam sama cały proces tworzenia od początku do końca i mogę powiedzieć, że poradziłam sobie z tym bardzo dobrze. Największą nagrodą jest zadowolenie klientki i wdzięczność z powodu spełnienia jej marzenia.
Jak wyglądało Twoje portfolio na początku w branży graficznej i jak prezentuje się dzisiaj?
Na początku do portfolio ładowałam totalnie wszystko! Chciałam zmieścić tam jak najwięcej, żeby ludzie widzieli, ile potrafię — było mi szkoda każdej pracy, której nie umieszczałam, pomimo że nie pasowała, nie potrafiłam ich selekcjonować, nie wiedziałam też dokładnie, co chcę robić, bo chciałam robić wszystko po trochu. Dziś nie boję się wybierać najlepszych projektów, tych, z których jestem dumna, ale też które mają szansę zdobyć uwagę potencjalnego klienta czy pracodawcy. Potrafię moje projekty opisywać, a także przedstawiać je w estetycznej i spójnej formie graficznej.

Jak wygląda Twój dzień pracy?
Każdy mój dzień pracy zaczyna się oczywiście od kawy! Często w mojej najbliższej przestrzeni towarzyszy mi twórczy chaos, jak na prawdziwą artystkę przystało. Aczkolwiek lubię mieć zaplanowane, co będę robić danego dnia, sukcesywnie odhaczam poszczególne etapy projektu. Przeznaczam na pracę tyle czasu, ile wymagają tego ważność i poziom trudności danego etapu – staram się to odpowiednio balansować. Podczas pracy jestem jak w transie, w którym przestaję odczuwać upływ czasu.
Jakie umiejętności poza samym projektowaniem uważasz za istotne dla sukcesu w tej dziedzinie?
Na pewno bardzo istotne są wszelkie umiejętności interpersonalne. W tej dziedzinie bardzo ważna jest odwaga zarówno w aktywnym poszukiwaniu klientów, komunikowaniu oferty, jak i w wycenianiu swoich usług. Istotne jest również, aby nie przywiązywać się emocjonalnie do swoich projektów, ponieważ często zdarza się, że nasza wizja odbiega od wizji klienta, co jest jak najbardziej w porządku. Co najważniejsze, trzeba mieć w sobie dużo samozaparcia w dążeniu do celu i nie poddawać się, kiedy rezultaty nie są widoczne od razu.
W tej dziedzinie bardzo ważna jest odwaga zarówno w aktywnym poszukiwaniu klientów, komunikowaniu oferty, jak i w wycenianiu swoich usług. Istotne jest również, aby nie przywiązywać się emocjonalnie do swoich projektów, ponieważ często zdarza się, że nasza wizja odbiega od wizji klienta, co jest jak najbardziej w porządku.

Jak organizujesz sobie pracę i projekty? Masz jakieś sprawdzone metody lub narzędzia?
Najlepiej sprawdza mi się katalogowanie plików. Tworzę takie drzewa folderów, grupuję pliki firmami, etapami pracy, efektami końcowymi oraz oczywiście robię kopie zapasowe, a to, co ostatecznie przestaje być potrzebne, usuwam. Raz na jakiś czas robię taki przegląd plików i czyszczę dysk lub przenoszę pliki do chmury.
Czy coś zmieniło się w Twoim postrzeganiu samej siebie od czasu, gdy zaczęłaś projektować?
Zdecydowanie mam więcej chęci do pracy, kiedy projektuję coś dla kogoś, a nie tylko dla samej siebie. Widzę wówczas, że naprawdę to potrafię, że to, co robię, jest wartościowe i pomocne. Czuję się bardziej profesjonalistką.
Jakie są Twoje ulubione źródła inspiracji?
Najbardziej lubię obserwować, co tworzą moi ulubieni artyści. Podpatruję od nich nowe techniki i wdrażam do własnego stylu. Bardzo inspiruje mnie natura oraz emocje – są to naprawdę potężne zapalniki, dzięki którym powstają najciekawsze projekty.
Jaki jest Twój ulubiony typ projektów?
Zdecydowanie te bardziej ilustracyjne. Kocham książki i od zawsze chciałam uczestniczyć w procesie ich tworzenia. To niesamowite trzymać w dłoniach taką gotową bajkę z narysowanymi przez siebie ilustracjami. Jeszcze lepsze uczucie to to, że mogę taką książkę czytać własnemu dziecku.

Jakie są Twoje sposoby na utrzymanie kreatywności?
Każdy nowy projekt napełnia mnie nowymi pomysłami. Czytam brief, a w mojej głowie od razu zaczynam widzieć obrazy i kłębi się wiele pomysłów. Uwielbiam ten stan. Czasem, kiedy dopada mnie artblock, a w głowie mam pustkę, to lubię wziąć udział w jakimś ciekawym konkursie lub wyzwaniu artystycznym typu „rysuj codziennie”, gdzie z góry podawane są zdjęcia referencyjne lub hasło z tematem, który skutecznie pobudza wyobraźnię i daje możliwość bawienia się sztuką i próbowania nowych technik czy użycia innych narzędzi niż zwykle. Zawsze też jest to okazja na stworzenie nowego projektu do portfolio, a także na integrację z osobami w twórczym środowisku. Moim ulubionym takim wyzwaniem jest Inktober. W jednym roku udało mi się połączyć wszystkie tematy w jedną spójną całość. Wygląda to naprawdę efektownie.
Czasem, kiedy dopada mnie artblock, a w głowie mam pustkę, to lubię wziąć udział w jakimś ciekawym konkursie lub wyzwaniu artystycznym typu „rysuj codziennie”, gdzie z góry podawane są zdjęcia referencyjne lub hasło z tematem, który skutecznie pobudza wyobraźnię i daje możliwość bawienia się sztuką i próbowania nowych technik czy użycia innych narzędzi niż zwykle.
Z jakiego projektu jesteś dziś najbardziej dumna i dlaczego?
Trudno mi wybrać tylko jeden projekt, z którego jestem dumna, ponieważ lubię wszystkie moje projekty. Każdy mnie czegoś nauczył i rozwinął. Aczkolwiek jest taki jeden projekt, który zapoczątkował falę kolejnych zleceń — zilustrowałam fragment przewodnika o tematyce mitologii greckiej w ramach projektu studenckiego pewnej studentki filologii polskiej. Cieszyłam się, że przy okazji sprawdzenia siebie w akcji, czy w ogóle to jest coś, co na pewno chcę robić, pomogłam komuś otrzymać najwyższą ocenę z projektu.

Czy masz rady lub wskazówki dla osób, które również są na początku w branży graficznej, kreatywnej?
Może to zabrzmi banalnie, ale słuchajcie głosu serca. Jeśli to jest coś, o czym naprawdę marzycie, zawsze warto spróbować, nawet kiedy inni mówią, że nie warto. Trzeba być wytrwałym i uparcie dążyć do celu. Robić jak najwięcej projektów, czytać dużo książek, chłonąć wiedzę. A jeśli czujecie, że nie dacie rady sami, nie bójcie się zapisać na kurs, czy do szkoły, by usystematyzować wiedzę. Często błądzenie po omacku opóźnia cały proces.

Twoje plany na najbliższą przyszłość to…
…dalsze rozwijanie się w ilustrowaniu i projektowaniu graficznym. Chciałabym w najbliższym czasie osiągnąć taką pozycję na rynku, abym nie musiała martwić się brakiem pracy.
Dziękuję Weronika za wzięcie udziału w wywiadzie i podzielenie się tym, jak wyglądały Twoje początki w branży graficznej!
Dziękuję Ci serdecznie za zaproszenie i możliwość opowiedzenia swojej historii oraz zaprezentowania projektów 🙂
Chcesz pójść śladem Weroniki i zacząć tworzyć profesjonalne projekty? Zapisz się na listę oczekujących i nie przegap startu kolejnej edycji Kursu Projektowania Graficznego. 💾

Ilustratorka i projektantka książek dla dzieci. Tworzy bajkowe światy kompleksowo: od artystycznego konceptu po przygotowanie do druku. Wolne chwile spędza, rozwijając swoją największą pasję, jaką jest malarstwo.
Dodaj komentarz